|
Czas
Pytania
z dna umysłu: Pytanie drugie Starożytni
Emocje
Bezsenność Powiadają...
Świętość
księżyca
Historia
pewnej miłości
Jesień w Krakowie
                 
                     
                     
                     
                     
    18.III.2002
Czy
wiesz, że słońce zachodzi,
Czy wiesz, że kończy się wiatr,
Czy widzisz, że tamci ludzie młodzi
mają dzisiaj po 70 lat?
Czy kiedy lato się kończy,
po to by mógł upaść liść,
To czujesz żal do słońca,
że nie świeci tak jasno jak śnisz?
Ludzie chcą cię dogonić,
Ludzie chcą cię zatrzymać,
Ale ty lubisz pieniądze trwonić,
Ty lubisz z ludźmi przebywać.
Chcesz im powiedzieć,
że człowiek w wirze zdarzeń zagubiony,
zapomina o twoim drugim wymiarze-
wiecznym i nieskończonym.
                 
                       
                       
                       
                    4.IV.2002
O obłędzie,
który we mnie śpisz,
Jasne oczy swoje zamykasz,
W tajemnicy, gdzieś głęboko
w moim wnętrzu;
Lubisz ciszę moich snów,
kochasz spokój moich marzeń;
Codzienność dla ciebie jest absurdem;
Melancholią kolorujesz rzeczywistość,
łzami koisz złość;
Jesteś sobą,
a jednak zagubiony.
Czy ktoś cię kiedyś zrozumie?
                 
                       
                       
                       
                    4.IV.2002
Starożytni
artyści utrudniają pracę greckim robotnikom,
którzy budują stadion,
bo ciągłe odkopywanie zabytków przeszkadza organizatorom olimpiady;
Starożytne kapłanki przeszkadzają religijnym,
bo rozwiązłością czciły Afrodytę;
Starożytni filozofowie przeszkadzają młodym umysłom,
którym trudno jest zrozumieć jaskinię Platona;
Starożytny teatr przeszkadza właścicielowi kina,
które nie potrafi pomieścić tak wielu widzów;
Starożytna mitologia przeszkadza idei stworzenia świata,
bo twierdzi, że człowiek zrodził się z chaosu;
Starożytna literatura przeszkadza współczesnym pisarzom,
bo to co najbardziej genialne już zostało napisane;
Dziedzictwo starożytności jest tak ogromne,
że przeszkadza współczesnemu człowiekowi.
A przecież Horacy wybudował pomnik trwalszy od amerykańskich wieżowców.
                 
                       
                       
                       
                    26.IV.2002
Cierpienie-
Zimny wiatr, czyjś grzech,
rozgryzione ziarnko pieprzu;
Miłość-
Biała róża, cichy lęk przed samotnością, czyjeś usta, czyjś śmiech,
gorące promienie słońca;
Radość-
Srebrny deszcz, taniec we mgle, wyciszenie,
bosa stopa na trawniku;
Gniew-
Gradowa chmura, czyjś krzyk, zmarszczone brwi,
uderzenie pięścią w stół.
                 
                       
                       
                       
                    26.IV.2002
Nocami
święci nie mogą zasnąć,
przewracają się z boku na bok,
aż w końcu kładą się na plecach
i patrzą w sufit;
Chcieliby, żeby na nim tańczyły anioły
i wyrastały rajskie kwiaty,
Ale nie,
Sufit jest szary i pusty,
bo bezsenność świętych ma być ofiarą za biednych grzeszników.
W długie noce, kiedy zegary wybijają kolejną godzinę,
święci patrzą na księżyc, świecący za ich oknami,
i myślą sobie, że gdzieś tam w niebie mieszka Bóg.
                 
                       
                       
                       
                    23.V.2002
Powiadają,
że tam na Ziemi kiedyś mieszkali ludzie.
Mieli oni duże domy
i niedokręcone krany, z których często kapała woda,
Kiedy się zakochiwali ich serca domagały się ciepła;
Wieczorami modlili się przy blasku świec;
Lubili czytać gazety i patrzeć w lustra;
Kiedy byli smutni drżały im wargi,
niektórzy z nich ze smutku rzucali się z okien;
Czasami ludzie patrzyli w gwiazdy,
bo chcieli w nich odczytać swoją przyszłość;
Do dziś nie wiadomo jak wyginęli
                     
                     
                     
                     
                     
???
     Do
napisania tego wiersza zainspirowała mnie podróż do Turcji. Wiele
razy zastanawiałam się dlaczego Turcja ma akurat taką flagę - kiedy
tam byłam dowiedziałam się, że Turcy w legendę, według której w ważnych
dla tego kraju momentach w nocy na niebie pojawia się tylko jedna
gwiazda, która świeci najbliżej księżyca. Poza tym Turcy tak jak wszyscy
muzułmanie uważają, iż księżyc jest świętym i magicznym stworzeniem
i dlatego umieszczają go na wieżach meczetów.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Są noce kiedy
jedna z gwiazd ośmiela się podejść blisko księżyca,
nie jest ona przerażona jego świętością ani zmiennością ,
oboje chcą trwać razem w takim warkoczu własnej światłości;
Ludzie spacerujący po plaży wpatrują się wtedy w niebo z podziwem,
bardzo trudno jest im zrozumieć skąd ta jedna mała gwiazda bierze
tyle odwagi,
aby znaleźć się w polu srebrnych łez księżyca;
Niektórzy wielbią za to Boga i umieszczają księżyc na wieżach kościołów
i flagach.
Jednak są też noce, kiedy księżyc odrzuca przyjaźń gwiazdy,
Mówi jej wtedy, że jego wielkość nie pozwala mu na kontakt z marnością;
Gwiazda nie rozumie tych słów i stara się znaleźć w jego cieniu,
kiedy jej się to nie udaje słabnie i umiera.
Spadając do morza patrzy na ludzi,
którzy widząc jej lot wymyślają w swoich umysłach dobre życzenia.


Historia
pewnej miłości
Przystojny chłopak
z przystojną dziewczyną siedzieli w pubie
cicho sącząc wino,
on na nią patrzył jak na niebo kwiaty,
ona w nim widziała całe piękno świata;
Przystojny chłopak z przystojną dziewczyną tulili się do siebie pod
moknącą kaliną,
deszcz srebrzył im włosy, rzęsy i dłonie,
wiatr brał ich do tańca na szarym nieboskłonie;
Przystojny chłopak z przystojną dziewczyną ślubowali wieczną miłość,
przed księdzem i rodziną,
jej welon był jak górskich mgieł śpiew,
jego wzrok był jak iskra wśród płonących drzew;
Przystojny chłopak z przystojną dziewczyną płakali ze szczęścia
nad swoją dzieciną,
te małe rączki, nóżki, uszka, buzia ,
były owocem ich nieskazitelnego uczucia;
Przystojny chłopak z przystojna dziewczyną umierali razem starością
niewinną,
on ją całował w trzęsące się dłonie,
ona mu przyrzekła, że nigdy nie nadejdzie koniec.
Ich miłości.

Jesień
w Krakowie
11.XI.2002
Idę Plantami
i depczę liście,
kiedyś nimi spacerowała królowa Jadwiga,
a gołębie uciekały przed jej aksamitnym płaszczem;
Stąpam po bruku,
mokrym od deszczu,
kiedyś chodzili po nim żacy, w szpiczastych butach;
Słucham wiatru,
kiedy stoję na przystanku,
kiedyś puszczały na nim latawce dzieci bogatego mieszczaństwa;
Siedzę na parapecie i patrzę na wnętrze uniwersytetu,
kiedyś kobiety za naukę w nim palono na stosie;
Tyle jesieni było już w Krakowie i wiele ich jeszcze będzie,
a każda z nich przyniesie nowy liść do gamy kolorów historii.
|
|